Bougainville chce niepodległości. 97,7 proc. mieszkańców zagłosowało za secesją. Teraz decyzja należy do parlamentu

Papua nowa gwinea bouganville

Bougainville może zostać jednym z najmłodszych państw świata. W październiku rząd Papui-Nowej Gwinei i władze autonomicznego regionu mają ustalić termin parlamentarnego głosowania nad wynikiem referendum niepodległościowego z 2019 r. Wtedy za niepodległością opowiedziało się aż 97,7 proc. głosujących.

To nie jest jednak historia jednego referendum. Za wynikiem głosowania stoi kilkadziesiąt lat konfliktu, wojna domowa, tysiące ofiar i spór o ogromne bogactwa naturalne. Region Bougainville od dawna chce decydować o własnym losie, a Papua-Nowa Gwinea musi teraz odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotowa tę decyzję zaakceptować.

Bougainville – wyspy na końcu świata

Bougainville leży na wschodnich krańcach Papui-Nowej Gwinei, niedaleko Wysp Salomona. To archipelag oddalony od głównej części kraju, zamieszkany przez około 300 tys. osób. Geograficzne oddalenie od Port Moresby od początku miało znaczenie dla mieszkańców regionu, ale jeszcze ważniejsza okazała się odrębność kulturowa i historyczna.

Mieszkańcy Bougainville mają własną tożsamość i przez dziesięciolecia podkreślali różnice między swoją społecznością a resztą Papui-Nowej Gwinei. W wielu miejscach regionu silniejsze były związki kulturowe z wyspami Pacyfiku położonymi na wschód niż z odległą stolicą kraju.

Bougainville nie jest przy tym jednym z typowych rajskich zakątków Pacyfiku, o których świat przypomina sobie głównie przy okazji katalogów turystycznych. Historia tych wysp została naznaczona kolonializmem, wydobyciem surowców i krwawym konfliktem, którego skutki mieszkańcy odczuwają do dziś.

Wszystko zaczęło się od kopalni

Jednym z najważniejszych miejsc w historii Bougainville jest Panguna. To ogromna kopalnia miedzi i złota, której działalność przez lata była źródłem ogromnych dochodów, ale jednocześnie stała się symbolem problemów, jakie mieszkańcy widzieli w relacjach z władzami Papui-Nowej Gwinei.

Kopalnię uruchomiono jeszcze w czasach, gdy Papua-Nowa Gwinea znajdowała się pod australijską administracją. Po uzyskaniu niepodległości przez kraj w 1975 r. Panguna pozostała jednym z najważniejszych przedsięwzięć gospodarczych regionu. Problem polegał na tym, że znaczna część zysków trafiała do inwestorów oraz władz znajdujących się poza Bougainville, podczas gdy lokalne społeczności ponosiły koszty działalności kopalni.

Skala ingerencji w środowisko była ogromna. Do rzek trafiały odpady wydobywcze, których łączną ilość szacowano na blisko miliard ton. Dla mieszkańców nie była to więc wyłącznie kwestia pieniędzy. Kopalnia stała się dowodem na to, że bogactwo znajdujące się pod ziemią Bougainville niekoniecznie przekładało się na lepsze życie ludzi mieszkających na powierzchni.

Narastało poczucie, że decyzje dotyczące przyszłości regionu zapadają gdzie indziej. Wkrótce spór gospodarczy przerodził się w konflikt polityczny.

Bougainville ogłosiło niepodległość jeszcze przed Papuą-Nową Gwineą

Historia separatyzmu na Bougainville jest starsza niż niepodległość Papui-Nowej Gwinei. W 1975 r., na około dwa tygodnie przed uzyskaniem przez kraj niepodległości, przedstawiciele Bougainville ogłosili własną deklarację niepodległości.

Deklaracja nie została uznana przez Australię ani Papuę-Nową Gwineę. Region ostatecznie pozostał częścią nowego państwa, ale napięcia nie zniknęły. Wręcz przeciwnie – kolejne lata przyniosły narastający konflikt pomiędzy lokalnymi mieszkańcami a władzami w Port Moresby.

Panguna stała się symbolem tego sporu. Dla władz była ważnym źródłem dochodów i jednym z filarów gospodarki. Dla wielu mieszkańców Bougainville była dowodem na to, że ich ziemia i zasoby są wykorzystywane bez odpowiedniego uwzględnienia interesów lokalnej społeczności.

Wojna domowa, która pochłonęła tysiące ludzi

W 1988 r. sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zamknięcie kopalni Panguna stało się jednym z punktów zapalnych konfliktu, który szybko przerodził się w wieloletnią wojnę.

Walki pomiędzy separatystami a siłami rządowymi trwały około dziewięciu lat. Bougainville zostało odcięte od wielu dostaw, infrastruktura została zniszczona, a mieszkańcy znaleźli się w samym środku konfliktu, którego nie udało się szybko zakończyć.

Szacunki dotyczące liczby ofiar są różne, ale przyjmuje się, że w wyniku wojny i związanych z nią skutków mogło zginąć około 20 tys. osób. Kolejne dziesiątki tysięcy mieszkańców zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.

To właśnie doświadczenie wojny sprawiło, że kwestia niepodległości Bougainville stała się czymś więcej niż politycznym hasłem. Dla wielu mieszkańców była związana z pamięcią o przemocy, utracie bliskich i przekonaniem, że przyszłość regionu powinna być określana przede wszystkim przez jego mieszkańców.

Pokój przyniósł autonomię, ale nie zakończył sporu

Przełom nastąpił w 2001 r., gdy strony podpisały porozumienie pokojowe. Dokument zakończył wieloletni konflikt i stworzył podstawy do powstania Autonomicznego Rządu Bougainville.

Pokój nie oznaczał jednak rezygnacji z marzeń o niepodległości. Porozumienie przewidywało przeprowadzenie referendum, w którym mieszkańcy mieli zdecydować, czy chcą większej autonomii, czy też pełnej niepodległości.

Na jego realizację trzeba było czekać wiele lat. Głosowanie odbyło się dopiero w listopadzie 2019 r. i przyniosło wynik, który trudno było zinterpretować inaczej niż jako jednoznaczne poparcie dla secesji.

97,7 proc. mieszkańców powiedziało „tak”

W referendum niepodległościowym za utworzeniem niezależnego państwa opowiedziało się 97,7 proc. głosujących. Za pozostaniem przy większej autonomii zagłosowało zaledwie 1,6 proc.

Wynik był przytłaczający, ale nie oznaczał automatycznego powstania nowego państwa. Referendum miało charakter niewiążący, a zgodnie z porozumieniem pokojowym ostateczna decyzja należy do parlamentu Papui-Nowej Gwinei.

I właśnie tutaj zaczyna się kolejny rozdział historii Bougainville.

Przez sześć lat przedstawiciele regionu i rządu centralnego prowadzili negocjacje dotyczące wyniku referendum oraz przyszłego statusu wysp. Zapowiadane na październik spotkanie ma być kolejnym krokiem w tej procedurze. Jego celem będzie ustalenie terminu parlamentarnego głosowania.

Premier Papui-Nowej Gwinei James Marape podkreśla, że przedstawienie sprawy parlamentowi jest ważnym kamieniem milowym, ale nie oznacza jeszcze zakończenia procesu.

Dlaczego Papua-Nowa Gwinea nie może po prostu powiedzieć „tak”?

Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Dla mieszkańców Bougainville wynik referendum jest oczywistym mandatem do utworzenia własnego państwa. Dla rządu centralnego sprawa ma znacznie szersze konsekwencje polityczne, gospodarcze i strategiczne.

Nie chodzi tylko o utratę części terytorium. Bougainville posiada również znaczące zasoby naturalne, a szczególne znaczenie ma właśnie Panguna. Złoża miedzi i złota znajdujące się w rejonie dawnej kopalni wyceniane są na około 60 mld dolarów.

Ponowne uruchomienie kopalni mogłoby przynieść około 36 mld dolarów przychodów w ciągu dwóch dekad. Dla niewielkiego regionu byłby to ogromny zastrzyk pieniędzy, ale jednocześnie dla całej Papui-Nowej Gwinei oznaczałby utratę kontroli nad jednym z najbardziej wartościowych aktywów znajdujących się na jej terytorium.

Panguna może więc w przyszłości stać się zarówno fundamentem ekonomicznej niezależności Bougainville, jak i jednym z najtrudniejszych punktów negocjacji z Port Moresby.

Na Bougainville patrzą już mocarstwa

Historia tego regionu nie jest jednak wyłącznie sprawą mieszkańców Bougainville i Papui-Nowej Gwinei. Wyspy znajdują się w strategicznie ważnej części Pacyfiku, a znaczenie tego obszaru rośnie wraz z rywalizacją Chin, Stanów Zjednoczonych i Australii o wpływy na Indo-Pacyfiku.

Bougainville leży około 1500 km na północny wschód od Australii i w pobliżu Wysp Salomona. To sprawia, że jego przyszłość może mieć znaczenie znacznie wykraczające poza liczbę mieszkańców regionu.

Władze Bougainville już zabiegają o kontakty z innymi państwami. Prezydent Ishmael Toroama szuka między innymi wsparcia Stanów Zjednoczonych, a chińskie przedsiębiorstwa państwowe wykazują zainteresowanie inwestycjami infrastrukturalnymi.

Dla Chin potencjalne powstanie nowego państwa na Pacyfiku oznaczałoby pojawienie się kolejnego partnera w regionie, w którym Pekin od lat zwiększa swoją aktywność. Australia z kolei z oczywistych względów przygląda się sytuacji bardzo uważnie. Bougainville leży znacznie bliżej australijskiej przestrzeni strategicznej niż odległych centrów politycznych Papui-Nowej Gwinei.

Nowe państwo na Pacyfiku?

Jeżeli parlament Papui-Nowej Gwinei zaakceptuje wynik referendum, Bougainville może rozpocząć drogę do pełnej niepodległości. Nie oznacza to jednak, że następnego dnia na mapie pojawi się nowe państwo.

Potrzebne będą negocjacje dotyczące podziału majątku, granic, obywatelstwa, bezpieczeństwa, finansów i przyszłości kopalni Panguna. Konieczne będzie również zbudowanie instytucji, które będą w stanie funkcjonować po odłączeniu od Papui-Nowej Gwinei.

To ogromne wyzwanie dla regionu liczącego około 300 tys. mieszkańców. Bougainville ma jednak coś, czego nie można zmierzyć wyłącznie liczbami – niezwykle silną tożsamość polityczną, zbudowaną przez dziesięciolecia konfliktu i walki o samostanowienie.

Dlatego wynik referendum z 2019 r. trudno traktować jako przypadkowy bunt przeciwko rządowi centralnemu. To zwieńczenie procesu, który rozpoczął się jeszcze przed powstaniem niepodległej Papui-Nowej Gwinei i który kosztował mieszkańców Bougainville tysiące istnień.

Sześć lat po referendum czas na decyzję

Październikowe rozmowy mogą okazać się jednym z najważniejszych momentów w historii Bougainville. Po sześciu latach negocjacji wynik referendum ma wreszcie trafić do kolejnego etapu procedury.

Mieszkańcy wysp już powiedzieli, czego chcą. Prawie 98 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością. Teraz decyzja należy do parlamentu Papui-Nowej Gwinei.

Jeżeli Port Moresby zdecyduje się zaakceptować wolę mieszkańców regionu, na Pacyfiku rozpocznie się proces tworzenia nowego państwa. Jeśli parlamentarzyści wybiorą inną drogę, spór, który trwa od dziesięcioleci, może ponownie wejść w znacznie trudniejszą fazę.

Bougainville jest więc dzisiaj czymś więcej niż odległym archipelagiem na mapie Pacyfiku. To miejsce, w którym historia kolonializmu, wielkich pieniędzy, lokalnej tożsamości i geopolitycznej rywalizacji spotykają się w jednym punkcie. I być może już wkrótce świat będzie musiał nauczyć się nowej nazwy państwa.

Opublikuj komentarz

Najnowsze recenzje

SOSIB.pl – subiektywnie o sprawach i biznesie
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.