Chińskie platformy pod lupą Brukseli. Czy to koniec Temu w UE?
Unia Europejska coraz poważniej patrzy na działalność chińskich platform zakupowych online. Instytucje unijne zapowiadają zdecydowane kroki, które mają poprawić bezpieczeństwo konsumentów, zwiększyć kontrolę nad towarami i utrudnić firmom z Chin obchodzenie europejskich regulacji. Nowe zasady mają stworzyć jednolny front i ułatwić egzekwowanie prawa w całej Wspólnocie. Czy to koniec Temu oraz innych popularnych chińskich sklepów?
Wspólne śledztwa zamiast krajowego chaosu
Michael McGrath, komisarz ds. demokracji, sprawiedliwości, praworządności i ochrony konsumenta, ogłosił, że wszystkie dotychczasowe śledztwa krajowych organów – w tym odpowiedników polskiego UOKiK – zostaną połączone. Dzięki temu Bruksela zyska większą siłę działania, a kary dla chińskich gigantów e-commerce mogą pojawiać się szybciej i częściej.
Nowe podejście ma uporządkować to, co dziś wygląda na rozproszone działania poszczególnych państw. Zamiast 27 osobnych postępowań powstanie jedno wspólne dochodzenie, co ułatwi wykrywanie nadużyć i podejmowanie konkretnych decyzji.
Koniec Temu jakie znamy
Jednym z kluczowych elementów zmian jest wymóg, by platformy typu Temu, Shein czy AliExpress utworzyły oficjalną europejską siedzibę odpowiedzialną za jakość sprzedawanych produktów. To ogromna zmiana, ponieważ dziś rynek zalewa nawet 12 milionów paczek dziennie, pochodzących z azjatyckich sklepów internetowych. Kontrola takiej liczby przesyłek nie jest możliwa, a wprowadzenie lokalnego przedstawicielstwa ma poprawić nadzór nad bezpieczeństwem towarów.
Skuteczniejsze pobieranie podatków i walka z podróbkami
Komisarz McGrath podkreśla, że UE musi lepiej egzekwować pobór podatku VAT oraz zadbać o ochronę praw autorskich. Platformy oferują ogromną liczbę produktów, w tym takich, które budzą wątpliwości pod względem legalności pochodzenia. Nowe regulacje mają ułatwić identyfikowanie sprzedawców omijających system podatkowy oraz tych, którzy handlują podróbkami.
Obawy o dane osobowe
Komisja Europejska zwróciła również uwagę na możliwe zagrożenia związane z przetwarzaniem danych użytkowników. Bruksela nie wyklucza, że platformy mogą wykorzystywać dane konsumentów w znacznie większym zakresie, niż zezwala na to RODO. To kolejny argument za wzmocnieniem nadzoru i stworzeniem narzędzi, które pozwolą szybciej reagować na naruszenia.
To jeszcze nie koniec Temu, SHEIN czy AliExpress w Polsce czy Europie. Działania UE nie pozostawiają jednak wątpliwości, że platformy będą musiały znacznie przekształcić swój model, aby wciąż funkcjonować na naszym rynku. Więcej uprawnień dla Komisji Europejskiej, obowiązek posiadania europejskiego przedstawicielstwa oraz wspólne śledztwa to kroki, które mogą realnie zmienić rynek. W nadchodzących miesiącach przekonamy się, czy nowe przepisy okażą się wystarczająco silne, by powstrzymać nieuczciwe praktyki i poprawić bezpieczeństwo zakupów dla milionów Europejczyków.












Opublikuj komentarz