Zakaz połowów nie wystarcza. Naukowcy zarybiają Bałtyk dorszem
Dorsz przez dekady był jedną z najważniejszych ryb Bałtyku, ale jego populacja dramatycznie się zmniejszyła. Sam zakaz połowów nie wystarczył, aby odbudować dawne stada. Problemem pozostają między innymi brak tlenu i niskie zasolenie w miejscach, które dawniej sprzyjały tarłu. Naukowcy próbują więc zrobić coś, czego wcześniej na taką skalę nie udało się przeprowadzić – wyhodować bałtyckiego dorsza w laboratorium, a następnie wypuścić młode ryby do morza. Pierwsze obserwacje dają powody do ostrożnego optymizmu.
Artykuł w pigułce
- Populacja dorsza w Bałtyku mocno spadła po dekadach przełowienia i pogarszających się warunkach środowiskowych.
- Od 1 stycznia 2020 roku obowiązuje niemal całkowity zakaz komercyjnych połowów dorsza.
- Naturalna odbudowa stad jest utrudniona przez niekorzystne warunki na dawnych tarliskach.
- Międzynarodowy projekt ReCod ma sprawdzić możliwość wspierania populacji poprzez hodowlę młodych dorszy.
- W szwedzkim Studsvik działa specjalistyczne laboratorium stworzone przez naukowców z Uniwersytetu w Uppsali i fundację BalticWaters.
- Badacze rozmnażają dorosłe dorsze w kontrolowanych warunkach i hodują ich narybek.
- Młode ryby trafiają następnie do Bałtyku.
- Naukowcy muszą opracować skuteczne metody żywienia i pielęgnacji narybku.
- W jednym z miejsc zarybiania odłowiono blisko 200 jednorocznych dorszy.
- Na tym etapie nie ma jednak pewności, czy wszystkie odłowione ryby pochodzą z laboratorium.
Dorsz zniknął z Bałtyku. Sam zakaz połowów nie wystarczył
Przez dziesięciolecia dorsz należał do najważniejszych gatunków ryb w Bałtyku. Intensywne połowy stopniowo zmniejszały jednak liczebność jego populacji. Jednocześnie pogarszały się warunki środowiskowe, które mają ogromne znaczenie dla rozmnażania ryb.
Od 1 stycznia 2020 roku obowiązuje niemal całkowity zakaz komercyjnych połowów dorsza. Ograniczenie presji połowowej miało stworzyć populacji szansę na odbudowę, ale naturalny powrót dużych stad okazał się znacznie trudniejszy.

Samo pozostawienie ryb w spokoju nie rozwiązuje bowiem problemu, jeżeli nie mają odpowiednich warunków do rozmnażania.
Jednym z najważniejszych zagrożeń pozostają warunki panujące na dawnych tarliskach. Niski poziom tlenu oraz niewystarczające zasolenie utrudniają naturalny rozwój kolejnych pokoleń dorsza.
Naukowcy postanowili ominąć najtrudniejszy etap
Właśnie z tego powodu powstał międzynarodowy projekt badawczy ReCod. Naukowcy chcą sprawdzić, czy można wesprzeć populację dorsza, przejmując kontrolę nad najbardziej newralgicznym etapem jego życia.
Chodzi o okres od momentu złożenia ikry do pierwszych dni samodzielnego funkcjonowania narybku. W naturalnych warunkach właśnie wtedy młode ryby muszą zmierzyć się z trudnymi warunkami środowiskowymi.
Badacze próbują więc stworzyć dla nich bezpieczne środowisko laboratoryjne. W Studsvik niedaleko Nyköping w Szwecji powstało specjalistyczne laboratorium przygotowane przez naukowców z Uniwersytetu w Uppsali oraz fundację BalticWaters.
To tam dorosłe dorsze rozmnażają się w kontrolowanych warunkach. Następnie naukowcy hodują narybek i przygotowują je do wypuszczenia do morza.
Największym problemem okazała się hodowla narybku
Na papierze pomysł może wydawać się prosty. W praktyce hodowla bałtyckiego dorsza od najwcześniejszych etapów życia okazuje się ogromnym wyzwaniem.
Biolodzy morscy muszą przede wszystkim ustalić, czym żywić narybek i jak zapewnić im odpowiednie warunki rozwoju. Problem polega na tym, że dotychczas nie opracowano precyzyjnych wytycznych dotyczących hodowli narybku bałtyckiego dorsza.

Każdy etap eksperymentu dostarcza więc nowych informacji. Naukowcy obserwują zachowanie młodych ryb i sprawdzają ich wymagania, aby lepiej przygotować je do życia w Bałtyku.
Nie chodzi bowiem wyłącznie o wyhodowanie jak największej liczby osobników. Ryby muszą być odpowiednio przygotowane do warunków, które zastaną po wypuszczeniu do morza.
Pierwszy narybek trafiły już do Bałtyku
Początkowy etap projektu zakładał wypuszczanie kilkudniowego narybku bezpośrednio do wód morskich. Badacze chcieli przede wszystkim sprawdzić, czy młode dorsze pochodzące z laboratorium poradzą sobie w naturalnym środowisku.
To ważne rozróżnienie. Na tym etapie nie chodziło o masowe zarybianie Bałtyku, które miałoby natychmiast odbudować populację. Naukowcy testowali przede wszystkim samą metodę i jej powtarzalność.
Musieli sprawdzić, czy narybek przetrwa po wypuszczeniu, zaaklimatyzują się w wyznaczonych akwenach i rozpoczną normalny rozwój.
Dopiero wyniki kolejnych etapów eksperymentu mogą pokazać, czy taka metoda będzie miała szersze zastosowanie.
Pojawił się sygnał, na który naukowcy czekali
Pod koniec wakacji badacze poinformowali o kolejnym etapie projektu. Młode dorsze zostały oznakowane i przygotowane do życia w Bałtyku.
W jednym z miejsc objętych zarybianiem pojawił się szczególnie interesujący sygnał. Badacze odłowili blisko 200 jednorocznych dorszy, mimo że w tym konkretnym rejonie od kilkudziesięciu lat nie obserwowano tych ryb.
To wynik, który może mieć duże znaczenie dla dalszych badań. Jednocześnie naukowcy nie ogłaszają jeszcze sukcesu.
Na obecnym etapie nie ma stuprocentowej pewności, że wszystkie odłowione osobniki z narybkuwyhodowanych w laboratorium. Potrzebne są kolejne obserwacje i badania, które pozwolą jednoznacznie określić pochodzenie ryb.
Czy dorsz może wrócić do Bałtyku?
Właśnie na to pytanie ma odpowiedzieć projekt ReCod. Jeżeli naukowcy potwierdzą, że młode dorsze wyhodowane w kontrolowanych warunkach mogą skutecznie przetrwać w morzu i osiągać kolejne stadia rozwoju, metoda może otworzyć nową drogę do wspierania populacji tego gatunku.
Nie oznacza to jednak, że laboratorium zastąpi naturalny ekosystem.
Bałtyk nadal musi zapewniać rybom odpowiednie warunki do życia i rozmnażania. Hodowla może potencjalnie pomóc w sytuacji, gdy naturalny cykl rozrodczy napotyka poważne przeszkody, ale nie rozwiązuje problemów środowiskowych, które doprowadziły do kryzysu populacji.
Dlatego eksperyment łączy dwa cele. Pierwszym jest opracowanie skutecznej metody hodowli i wypuszczania młodych dorszy. Drugim – lepsze poznanie wymagań ryb i warunków, których potrzebują, aby przetrwać w Bałtyku.
Pierwsze wyniki dają nadzieję, ale na przełom trzeba poczekać
Blisko 200 jednorocznych dorszy odłowionych w miejscu, w którym przez dziesięciolecia ich nie obserwowano, to z pewnością interesujący sygnał. Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że populacja dorsza już się odbudowuje.
Naukowcy zachowują ostrożność i kontynuują eksperyment. Muszą między innymi ustalić pochodzenie odłowionych ryb oraz sprawdzić, jak skutecznie młode dorsze radzą sobie w naturalnym środowisku.
Projekt ReCod jest więc przede wszystkim eksperymentem naukowym, a nie gotowym sposobem na odbudowę bałtyckiej populacji dorsza. Jeżeli jednak kolejne obserwacje potwierdzą skuteczność tej metody, może ona stać się ważnym narzędziem wspierającym naturalną odbudowę stad.
Bałtyk potrzebuje przy tym czegoś więcej niż samych młodych ryb wypuszczanych do morza. Poprawa warunków środowiskowych pozostaje równie ważna jak ograniczenie połowów. Dopiero połączenie tych działań może stworzyć dorszowi warunki do trwałego powrotu do miejsc, w któ















Opublikuj komentarz