Naddniestrze. Państwo, którego nie ma, a w którym może ukrywać się polski polityk
Tyraspol nie wygląda jak stolica państwa, które oficjalnie nie istnieje. Są tu szerokie ulice, urzędy, sklepy, restauracje, pomniki i posterunki, a nad budynkami powiewają flagi. Mieszkańcy jadą rano do pracy, robią zakupy, korzystają z komunikacji miejskiej i wracają wieczorem do swoich domów. Gdyby nie świadomość politycznego statusu tego miejsca, można byłoby pomyśleć, że znajdujemy się w jednej z wielu stolic Europy Wschodniej.
A jednak Naddniestrze pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych politycznych tworów na kontynencie. Formalnie jest częścią Mołdawii, ale od ponad trzech dekad funkcjonuje poza efektywną kontrolą władz w Kiszyniowie. Ma własną administrację, parlament, siły zbrojne, walutę i system dokumentów. Jednocześnie nie jest uznawane za niepodległe państwo przez praktycznie całą społeczność międzynarodową.
Właśnie do tego miejsca prowadzą najnowsze informacje dotyczące Marcina Romanowskiego. Były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS złożył w polskim sądzie wniosek o wydanie listu żelaznego. Z dokumentów wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu. Romanowski miał również napisać, że obecnie przebywa w stolicy Naddniestrza i wskazać konkretny adres, choć mołdawskie Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych przekazało, że nie posiada informacji potwierdzających jego pobyt w regionie i nie otrzymało oficjalnej prośby od polskich władz.
Ta historia jest interesująca nie tylko ze względu na polskiego polityka. Prowadzi bowiem do miejsca, które od ponad trzydziestu lat pozostaje jednym z najbardziej osobliwych punktów na mapie Europy. Żeby zrozumieć, dlaczego ktoś poszukiwany przez europejski wymiar sprawiedliwości może próbować znaleźć się właśnie tam, trzeba najpierw odpowiedzieć na znacznie szersze pytanie: czym właściwie jest Naddniestrze?
Naddniestrze – gdzie znajduje się państwo, którego nie uznaje świat
Naddniestrze, nazywane również Transnistrią, jest wąskim pasem terytorium położonym przede wszystkim na wschodnim brzegu Dniestru, pomiędzy Mołdawią a Ukrainą. Głównym miastem regionu jest Tyraspol, a ważną rolę odgrywa również Bendery, położone po drugiej stronie rzeki. Terytorium kontrolowane przez separatystyczne władze ma około 200 kilometrów długości, ale w wielu miejscach jest bardzo wąskie.
Liczba mieszkańców w ostatnich dekadach wyraźnie spadła. Według danych przywoływanych przez Congressional Research Service obszary kontrolowane przez władze Naddniestrza zamieszkiwało w 2025 roku około 375 tysięcy osób. W 2004 roku władze separatystyczne podawały liczbę około 555 tysięcy mieszkańców. Region jest wieloetniczny – żyją tu między innymi Mołdawianie, Rosjanie i Ukraińcy, a rosyjski pozostaje językiem o szczególnie silnej pozycji.
W sensie politycznym sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Naddniestrze posiada własne instytucje państwowe, policję, wojsko, sądy, administrację i walutę. Jego niepodległości nie uznaje jednak Mołdawia ani żadne państwo członkowskie ONZ. Co ciekawe, również Rosja, która od dziesięcioleci wspiera region politycznie, gospodarczo i militarnie, nigdy formalnie nie uznała Naddniestrza za niepodległe państwo.
Dlatego politolodzy często określają je mianem państwa de facto albo quasi-państwa. Jego instytucje rzeczywiście funkcjonują i wpływają na codzienne życie mieszkańców. Nie posiada ono jednak międzynarodowej podmiotowości porównywalnej z Polską, Rumunią czy Ukrainą.
Wszystko zaczęło się jeszcze przed rozpadem Związku Radzieckiego
Historia Naddniestrza nie zaczyna się w 1990 roku. Jej korzenie sięgają znacznie głębiej, a szczególne znaczenie miały przemiany, które zachodziły w regionie w czasach Związku Radzieckiego.
W okresie sowieckim lewy brzeg Dniestru został silnie uprzemysłowiony. Powstawały tutaj zakłady przemysłu ciężkiego, przedsiębiorstwa związane z sektorem wojskowym oraz duże fabryki, które miały znaczenie dla całej Mołdawskiej SRR. Do pracy sprowadzano specjalistów z innych części Związku Radzieckiego, przede wszystkim z Rosji i Ukrainy. Przez to region stał się znacznie bardziej rosyjskojęzyczny niż większość Mołdawii.
Ta różnica zaczęła mieć ogromne znaczenie, kiedy pod koniec lat 80. imperium sowieckie zaczęło się rozpadać. W Mołdawii rosły ruchy narodowe, pojawiały się demonstracje i coraz głośniej mówiono o przywróceniu języka rumuńskiego oraz zacieśnieniu związków z Rumunią. Dla rosyjskojęzycznej części społeczeństwa po drugiej stronie Dniestru perspektywa szybkich zmian oznaczała jednak nie tylko koniec ZSRR, ale również ryzyko utraty własnej pozycji.
W 1989 roku język mołdawski zapisywany alfabetem łacińskim został uznany za język państwowy Mołdawskiej SRR. Decyzja ta spotkała się z ostrym sprzeciwem części mieszkańców Naddniestrza, którzy obawiali się marginalizacji rosyjskiego i ukraińskiego oraz możliwego zjednoczenia Mołdawii z Rumunią.
Właśnie wtedy zaczęła się polityczna droga Naddniestrza prowadząca do separacji.
Narodziny separatystycznej republiki
2 września 1990 roku władze Naddniestrza ogłosiły deklarację pozostania w składzie Związku Radzieckiego. W tym czasie Mołdawia zmierzała już w kierunku niepodległości. Kilka miesięcy później, 5 grudnia 1990 roku, proklamowano Naddniestrzańską Republikę Mołdawską ze stolicą w Tyraspolu.
Kiedy Mołdawia ogłosiła niepodległość 27 sierpnia 1991 roku, konflikt stał się nieunikniony. Obie strony uważały ten sam obszar za własne terytorium, a separatystyczne władze zaczęły budować własne struktury bezpieczeństwa i administracji. Napięcie szybko przerodziło się w otwartą wojnę.
Najkrwawszy etap konfliktu przypadł na 1992 rok. Siły mołdawskie starły się z separatystami, których możliwości znacząco zwiększała obecność rosyjskich wojsk stacjonujących w regionie. Po kilku miesiącach walk podpisano zawieszenie broni, które zakończyło działania zbrojne, ale nie rozwiązało sporu o przyszłość Naddniestrza.
Od tamtej pory konflikt pozostaje zamrożony. Nie ma regularnej wojny, ale nie ma też politycznego porozumienia, które pozwoliłoby przywrócić region pod kontrolę Kiszyniowa albo nadać mu uznany międzynarodowo status.
Rosja jako gwarant istnienia Naddniestrza
Bez Rosji współczesne Naddniestrze wyglądałoby prawdopodobnie zupełnie inaczej. Moskwa od początku konfliktu odgrywała kluczową rolę w politycznym, gospodarczym i wojskowym funkcjonowaniu regionu. Rosyjska obecność wojskowa przez lata była jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za tym, że Tyraspol może utrzymywać niezależność od Kiszyniowa.
W regionie nadal stacjonują rosyjscy żołnierze. Według danych mołdawskiego Biura ds. Polityk Reintegracyjnych w 2025 roku w ramach Operacyjnej Grupy Wojsk Rosyjskich znajdowało się tam około 1500 osób, a kolejne około 430 uczestniczyło w strukturach wspólnych sił pokojowych.
Mołdawia od lat domaga się wycofania rosyjskich wojsk i uważa ich obecność za nielegalną. Rosja przedstawia natomiast własną obecność jako element systemu bezpieczeństwa ustanowionego po wojnie z 1992 roku. W praktyce rosyjscy żołnierze pozostają jednym z najważniejszych filarów istniejącego status quo.
Dla Moskwy Naddniestrze ma także znaczenie strategiczne. Region znajduje się przy granicy z Ukrainą i w bezpośrednim sąsiedztwie Mołdawii, która od kilku lat coraz wyraźniej kieruje się w stronę Unii Europejskiej. Rosyjska obecność w tym miejscu pozwala więc utrzymywać wpływ na sytuację polityczną znacznie dalej od własnych granic.

Tyraspol. Jak wygląda stolica państwa, którego nie ma?
Tyraspol jest jednym z najbardziej osobliwych miast Europy. Nie jest ruiną ani skansenem, choć jego przestrzeń publiczna zachowała wiele elementów charakterystycznych dla czasów sowieckich. Szerokie ulice, pomniki Lenina, monumenty poświęcone Armii Czerwonej i charakterystyczna architektura przypominają, że historia tego miejsca rozwijała się w zupełnie innym rytmie niż w większości europejskich stolic.
Jednocześnie życie mieszkańców nie zatrzymało się w 1991 roku. Są restauracje, sklepy, szkoły, uczelnie, przedsiębiorstwa i normalne osiedla mieszkaniowe. Ludzie chodzą do pracy, wychowują dzieci, robią zakupy i korzystają z internetu, a polityczny status regionu jest dla nich częścią codziennej rzeczywistości, a nie turystyczną ciekawostką.
To właśnie ten kontrast sprawia, że Naddniestrze fascynuje podróżników. Z jednej strony można zobaczyć symbole i krajobrazy, które wyglądają jak fragment późnego ZSRR, z drugiej zaś funkcjonuje tutaj współczesne społeczeństwo, które przez ponad trzy dekady przyzwyczaiło się do życia w nieuznawanym państwie.
Czy do Naddniestrza można po prostu wjechać?
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Naddniestrze nie jest zamkniętą twierdzą. Z terytorium Mołdawii można stosunkowo łatwo dostać się do Tyraspola, a połączenia autobusowe między Kiszyniowem a stolicą separatystycznego regionu funkcjonują regularnie.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbujemy określić, co właściwie dzieje się podczas przekraczania granicy. Z perspektywy Mołdawii nie jest to międzynarodowa granica, ponieważ Naddniestrze pozostaje częścią państwa. Dla władz w Tyraspolu jest to jednak granica oddzielająca ich terytorium od Mołdawii i właśnie lokalne struktury prowadzą tam kontrole.
Obywatel Unii Europejskiej może więc dostać się do regionu bez specjalnego pozwolenia rosyjskich władz, co jest istotne w kontekście sprawy Romanowskiego. Ekspert ds. Naddniestrza Piotr Oleksy wskazywał, że z Mołdawii można przedostać się tam stosunkowo łatwo, a w przypadku krótkiego pobytu formalności są ograniczone.
Ta dostępność może zaskakiwać, szczególnie jeśli spojrzeć na Naddniestrze przez pryzmat jego silnych związków z Rosją. Nie jest to jednak rosyjska enklawa, do której można dostać się wyłącznie przez terytorium Federacji Rosyjskiej. Region jest geograficznie częścią przestrzeni mołdawskiej i właśnie ten paradoks ma ogromne znaczenie dla jego współczesnego funkcjonowania.
Dlaczego Naddniestrze jest ważne po rosyjskiej inwazji na Ukrainę?
Przez wiele lat konflikt naddniestrzański pozostawał dla większości Europejczyków odległą ciekawostką. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę sytuacja się zmieniła, ponieważ nagle okazało się, że kilkudziesięciokilometrowy pas separatystycznego terytorium znajduje się tuż przy jednym z najważniejszych frontów współczesnej Europy.
Naddniestrze graniczy z Ukrainą, a rosyjskie wojska stacjonują tam od dziesięcioleci. Dla Kiszyniowa oznacza to potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa, zwłaszcza w sytuacji, gdy Mołdawia coraz mocniej integruje się z Zachodem i Unią Europejską.
Wojna pokazała również, jak duże znaczenie mają zależności gospodarcze regionu. Naddniestrze przez lata korzystało z rosyjskiego wsparcia energetycznego i ekonomicznego, a jego model funkcjonowania był w dużej mierze uzależniony od relacji z Moskwą. Każda zmiana tych relacji może więc mieć konsekwencje znacznie większe niż tylko polityczne.
Dla Ukrainy Naddniestrze jest natomiast kolejnym miejscem, które należy brać pod uwagę przy planowaniu bezpieczeństwa południowo-zachodniej części kraju. Nie oznacza to, że region jest obecnie aktywnym frontem wojny, ale jego położenie sprawia, że nie można traktować go już wyłącznie jako zamrożonego konfliktu z początku lat 90.
Naddniestrze i jego mieszkańcy
W opowieści o Naddniestrzu łatwo skoncentrować się na Rosji, separatyzmie i geopolityce. Tymczasem za wszystkimi tymi pojęciami żyją ludzie, którzy nie wybrali sobie miejsca urodzenia ani politycznego statusu regionu.
Przez trzydzieści kilka lat wyrosło tutaj całe pokolenie, dla którego Naddniestrze jest po prostu domem. Dla części mieszkańców silne związki z Rosją są naturalnym elementem tożsamości, inni mają bardziej złożone relacje z Mołdawią i Ukrainą, a jeszcze inni funkcjonują przede wszystkim w lokalnej rzeczywistości, nie angażując się szczególnie w wielką politykę.
W regionie istnieje również polska społeczność. Polacy mieszkają między innymi w Raszkowie i Słobodzie Raszkowie, gdzie zachowały się ślady wielowiekowej obecności polskiej ludności. W Raszkowie działa Dom Polski „Wołodyjowski”, będący jednym z miejsc skupiających życie lokalnej Polonii.
To kolejny element, który komplikuje prosty obraz Naddniestrza jako rosyjskiej placówki wojskowej. Historia regionu jest znacznie starsza niż obecny konflikt, a jego mieszkańcy mają różne pochodzenie, języki i związki kulturowe.
Romanowski i polityczna próżnia
Na tym tle sprawa Marcina Romanowskiego nabiera zupełnie innego znaczenia. Jeżeli informacje o jego pobycie w Tyraspolu się potwierdzą, były polski wiceminister sprawiedliwości znalazłby się w regionie, w którym polskie i europejskie mechanizmy prawne nie mogą działać tak samo jak na terytorium państwa należącego do Unii Europejskiej.
Romanowski jest objęty postępowaniem dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej i nieprawidłowości przy przyznawaniu środków z funduszu, a w grudniu 2024 roku sąd wydał wobec niego zgodę na zastosowanie tymczasowego aresztowania. Później wydano list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania, który po wcześniejszym uchyleniu został ponownie wydany w 2026 roku.
Węgry udzieliły mu wcześniej ochrony, jednak po zmianie władzy w Budapeszcie status ten został cofnięty. W mediach pojawiały się później informacje o możliwym pobycie polityka w innych krajach, aż wreszcie pojawił się dokument wskazujący na Tyraspol.
Mołdawskie władze pozostają jednak ostrożne. Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych podkreśliło, że region pozostaje poza efektywną kontrolą konstytucyjnych władz Mołdawii, a sama instytucja nie posiada informacji o Romanowskim i nie otrzymała oficjalnego zapytania w tej sprawie.
To właśnie ta sytuacja pokazuje, dlaczego Naddniestrze przez ponad trzy dekady pozostawało tak trudnym problemem dla Europy. Formalnie znajduje się na terytorium państwa, którego granice są międzynarodowo uznawane. Faktycznie działa jednak według własnych zasad i pozostaje poza pełną kontrolą tego państwa.

Naddniestrze pozostaje nierozwiązanym problemem Europy
Historia tego regionu zaczęła się od rozpadu imperium i strachu przed zmianą. Potem przyszła wojna, rosyjska interwencja, zawieszenie broni i ponad trzydzieści lat politycznego zawieszenia. W tym czasie Naddniestrze zdążyło stworzyć własne instytucje, własną tożsamość polityczną i całe pokolenie ludzi przyzwyczajonych do życia w miejscu, którego status pozostaje niejasny.
Dziś sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie, a Mołdawia coraz wyraźniej zbliża się do Unii Europejskiej. Naddniestrze znajduje się dokładnie pomiędzy tymi światami – geograficznie niewielkie, politycznie niezwykle ważne i nadal uzależnione od rosyjskiego wsparcia.
Dlatego wiadomość o polskim polityku, który miał znaleźć się w Tyraspolu, jest czymś więcej niż kolejnym epizodem polskiego sporu politycznego. To przypadek, który pozwala zajrzeć do jednego z najbardziej niezwykłych miejsc Europy, gdzie granice państwowe, prawo międzynarodowe i rzeczywistość codziennego życia od ponad trzydziestu lat nie chcą się ze sobą pokryć.
Naddniestrze przetrwało rozpad Związku Radzieckiego, wojnę z Mołdawią i kolejne próby rozwiązania konfliktu. Dziś, w cieniu wojny w Ukrainie i rosnącego napięcia pomiędzy Rosją a Zachodem, jego przyszłość ponownie staje się jednym z pytań, na które Europa nie ma jeszcze dobrej odpowiedzi.















Opublikuj komentarz