Nowa fala opioidów. Nitazeny mogą być groźniejsze od fentanylu
Kryzys opioidowy na świecie trwa i nic nie wskazuje na szybki koniec. Fentanyl na stałe zadomowił się na czarnym rynku, a jego obecność w narkotykach i fałszowanych lekach stała się codziennością. Niestety pojawiło się nowe zagrożenie – syntetyczne opioidy znane jako nitazeny, które w wielu przypadkach okazują się jeszcze bardziej niebezpieczne niż fentanyl.
Czym właściwie są nitazeny?
Nitazeny to syntetyczne opioidy opracowane już w latach 50. XX wieku. Choć miały służyć do łagodzenia silnych bólów, nigdy nie trafiły do powszechnej medycyny, bo ich stosowanie wiązało się z ogromnym ryzykiem. Niektóre z nich mogą działać nawet 500 razy silniej niż heroina, a skutkiem ich użycia bardzo często bywa groźna depresja oddechowa prowadząca do śmierci.
Jak trafiły na czarny rynek?
Pierwsze wzmianki o obecności nitazenów w narkotykach pojawiły się w 2019 roku. Wtedy w Europie odnotowano trzy zgony związane z izonitazenem, znanym na ulicy jako „Iso” lub „Tony”. Od tamtej pory ten środek przyczynił się do setek zgonów w Europie i Ameryce Północnej. Z czasem pojawiły się kolejne analogi, jak metonitazen czy protonitazen, które coraz częściej wykrywa się w narkotykach i podrabianych lekach.
Rośnie liczba zatruć i zgonów
Statystyki z USA, Kanady i Wielkiej Brytanii pokazują, że nitazeny stają się coraz większym problemem. W jednym z amerykańskich hrabstw aż 12% zgonów związanych z narkotykami spowodowała mieszanka fentanylu i metonitazenu. W Wielkiej Brytanii tylko w drugiej połowie 2023 roku potwierdzono 54 zgony, w których wykryto opioidy benzimidazolowe. Co gorsza, nitazeny zaczynają pojawiać się także w podrabianych tabletkach MDMA, nielegalnym diazepamie czy nawet e-liquidach do e-papierosów.
Coraz mniej czasu na reakcję
Eksperci ostrzegają, że nitazeny mogą stać się nowym motorem napędowym kryzysu opioidowego. Skala zagrożenia dawno przestała ograniczać się do Stanów Zjednoczonych – przypadki ich obecności odnotowuje się już w wielu krajach. Każdy kolejny rok przynosi coraz więcej informacji o przedawkowaniach i śmierci młodych ludzi, którzy często nie zdają sobie sprawy, co naprawdę przyjmują.
Walka z tym zjawiskiem będzie wyjątkowo trudna, bo problem ma charakter globalny, a handlarze narkotyków szybko adaptują nowe substancje. Jedno jest pewne – w tej rywalizacji czas nie działa na naszą korzyść.












Opublikuj komentarz