Polska – deficyt budżetowy. Rząd zatwierdził budżet na 2027 rok
Rząd przyjął ostateczny projekt budżetu państwa na 2027 rok. Dochody mają wynieść 696,4 mld zł, a wydatki sięgną 977,6 mld zł. Oznacza to planowany deficyt na poziomie 281,2 mld zł. Jednocześnie państwowy dług publiczny ma w kolejnych latach zbliżać się do konstytucyjnego limitu 60 proc. PKB.
Artykuł w pigułce
- Dochody budżetu państwa w 2027 roku mają wynieść 696,4 mld zł.
- Wydatki zaplanowano na poziomie 977,6 mld zł.
- Maksymalny deficyt budżetu państwa wyniesie 281,2 mld zł.
- Wcześniejsza wersja projektu zakładała deficyt 282,6 mld zł.
- Na obronność przeznaczono 198,1 mld zł, czyli 4,51 proc. PKB.
- Na ochronę zdrowia ma trafić 274,1 mld zł.
- Rząd zakłada wzrost gospodarczy na poziomie 3 proc. i średnioroczną inflację 2,8 proc.
- Państwowy dług publiczny ma osiągnąć w 2029 roku 59,2 proc. PKB.
- Według rządowej strategii do 2030 roku konstytucyjny limit 60 proc. PKB nie zostanie przekroczony.
Budżet państwa na 2027 rok jest już przyjęty przez rząd
Rada Ministrów przyjęła ostateczną wersję projektu ustawy budżetowej na 2027 rok po konsultacjach ze stroną społeczną. W najnowszej wersji dokumentu dochody budżetu państwa zaplanowano na 696,4 mld zł, natomiast wydatki mają wynieść 977,6 mld zł.
Różnica między tymi kwotami daje 281,2 mld zł deficytu. To właśnie tyle maksymalnie może wynieść ujemne saldo budżetu państwa zgodnie z przyjętym projektem.
Wcześniej rząd operował kwotą 282,6 mld zł. Była to wartość wpisana do wcześniejszej wersji projektu, przygotowanej przed zakończeniem konsultacji. Ostateczny dokument przyniósł więc niewielką zmianę zarówno po stronie dochodów, jak i planowanego deficytu.
Skąd tak duża różnica między dochodami a wydatkami?
Budżet państwa będzie miał w 2027 roku do dyspozycji 696,4 mld zł, ale planowane wydatki są o ponad 281 mld zł wyższe. Jedną z najważniejszych pozycji pozostaje obronność.
Na obronę narodową oraz Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych zabezpieczono 198,1 mld zł, co odpowiada 4,51 proc. prognozowanego PKB. Rząd zapowiada przy tym rekordową wartość dostaw sprzętu wojskowego.
Duża część środków zostanie przeznaczona również na ochronę zdrowia. Łączne nakłady mają sięgnąć 274,1 mld zł, czyli o 26,3 mld zł więcej niż w 2026 roku. W ramach tej kwoty 41,5 mld zł ma trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia w formie dotacji podmiotowej.
Budżet uwzględnia także finansowanie programów społecznych i świadczeń. Na przykład na 800+ zaplanowano 60,8 mld zł, na 13. i 14. emeryturę 32,1 mld zł, a na świadczenie wspierające dla osób z niepełnosprawnościami 12,6 mld zł.
Rząd zakłada 3 proc. wzrostu gospodarczego
Plan budżetowy opiera się również na określonych założeniach dotyczących sytuacji gospodarczej. Rząd prognozuje, że w 2027 roku realny wzrost PKB wyniesie 3 proc., a średnioroczna inflacja osiągnie 2,8 proc.
W projekcie założono również wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej o 5,9 proc. oraz wzrost przeciętnego zatrudnienia o 0,1 proc. Stopa bezrobocia na koniec 2027 roku ma pozostać na poziomie 6 proc.
To właśnie założenia makroekonomiczne mają istotne znaczenie dla strony dochodowej budżetu. Wyższe wynagrodzenia, konsumpcja i aktywność gospodarcza przekładają się między innymi na wpływy podatkowe.
Dochody mają rosnąć
Ministerstwo Finansów zakłada, że dochody budżetu państwa wyniosą 696,4 mld zł. To o 49,2 mld zł więcej niż zapisano w ustawie budżetowej na 2026 rok i o 69,3 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie dochodów w 2026 roku.
Szczególnie istotną część wpływów stanowią podatki. Dochody podatkowe w 2027 roku mają wynieść 623,8 mld zł.
Wśród nich największe znaczenie będzie miał VAT. Zgodnie z projektem wpływy z tego podatku mają sięgnąć 363,7 mld zł, natomiast dochody z CIT zaplanowano na 94,6 mld zł.
Rząd zakłada więc jednocześnie wzrost dochodów i bardzo wysoki poziom wydatków. Różnica między nimi pozostanie finansowana poprzez zwiększanie zadłużenia.
Polska zbliża się do granicy 60 proc. PKB
Jeszcze ważniejszym elementem całej układanki jest zadłużenie państwa. Przyjęta przez rząd strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych na lata 2027–2030 zakłada dalszy wzrost relacji długu do PKB.

Według prognoz państwowy dług publiczny ma wynieść 55,9 proc. PKB w 2027 roku, 58,6 proc. w 2028 roku i osiągnąć szczyt na poziomie 59,2 proc. PKB w 2029 roku. W 2030 roku relacja ma spaść do 57,3 proc.
Oznacza to, że według obecnych założeń Polska pozostanie poniżej konstytucyjnego limitu 60 proc. PKB, ale w 2029 roku znajdzie się bardzo blisko tej granicy.
Minister finansów Andrzej Domański wskazywał również na możliwość przekroczenia innego progu – 55 proc. PKB, określonego w ustawie o finansach publicznych.
Co oznacza przekroczenie progu 55 proc.?
Próg 55 proc. jest istotny dlatego, że jego przekroczenie uruchamia określone mechanizmy ostrożnościowe przewidziane w ustawie o finansach publicznych.
W kolejnym roku budżetowym trzeba wówczas odpowiednio ograniczyć deficyt tak, aby doprowadzić do spadku relacji długu Skarbu Państwa do PKB. Przepisy przewidują również ograniczenia dotyczące między innymi wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, waloryzacji świadczeń oraz możliwości udzielania nowych pożyczek i kredytów z budżetu państwa.
Ograniczenia dotyczą także jednostek samorządu terytorialnego. Ich sytuacja finansowa może więc zostać pośrednio związana z tym, czy określone progi zadłużenia zostaną przekroczone.
Nie oznacza to jednak automatycznego „zablokowania” całego państwa. Ustawa przewiduje konkretne reguły dotyczące sposobu konstruowania kolejnych budżetów i prowadzenia polityki finansowej.
Polska będzie nadal emitować dług za granicą
Finansowanie potrzeb pożyczkowych będzie wymagało dalszej emisji obligacji. Minister finansów zapowiedział, że skala zagranicznych emisji długu w 2027 roku ma być zbliżona do tegorocznej, choć ostateczne decyzje będą zależały od sytuacji na rynkach finansowych.
Rząd chce jednocześnie utrzymywać udział długu Skarbu Państwa nominowanego w walutach obcych poniżej 25 proc. Możliwe mają być czasowe odchylenia od tego poziomu, jeżeli uzasadnią je warunki rynkowe albo potrzeby budżetu.
Ma to znaczenie szczególnie w sytuacji, gdy koszt finansowania długu rośnie. Rentowności obligacji zależą bowiem nie tylko od sytuacji w Polsce, ale również od warunków na światowych rynkach, poziomu inflacji, cen surowców i polityki banków centralnych.
Deficyt budżetowy to nie cały obraz finansów państwa
Przy ocenie sytuacji finansowej Polski trzeba pamiętać o różnicy między deficytem budżetu państwa a deficytem sektora instytucji rządowych i samorządowych.
Kwota 281,2 mld zł dotyczy deficytu samego budżetu państwa. Rząd wcześniej prognozował natomiast, że deficyt całego sektora general government w 2027 roku wyniesie 7,1 proc. PKB.
To szersza miara obejmująca finanse całego sektora publicznego, dlatego nie należy utożsamiać jej bezpośrednio z kwotą deficytu zapisanej w ustawie budżetowej.
Co dalej z budżetem?
Przyjęcie projektu przez Radę Ministrów nie oznacza jeszcze końca procesu budżetowego. Dokument trafia do dalszych prac parlamentarnych, a ostateczny kształt ustawy może zależeć od przebiegu prac nad projektem.
Na obecnym etapie najważniejsze liczby są jednak już znane: 696,4 mld zł dochodów, 977,6 mld zł wydatków i 281,2 mld zł planowanego deficytu. Jednocześnie strategia zarządzania długiem zakłada, że relacja państwowego długu publicznego do PKB zbliży się w 2029 roku do konstytucyjnej granicy 60 proc.
Co deficyt budżetowy oznacza dla portfeli Polaków?
Sam deficyt w wysokości 281,2 mld zł nie oznacza, że Polacy od razu zapłacą za niego wyższe podatki albo dostaną niższe pensje. Skutki takiej polityki rozkładają się w czasie i zależą między innymi od tempa wzrostu gospodarki, inflacji oraz kosztów obsługi zadłużenia państwa. Dla gospodarstw domowych ważniejsze od samej wielkości deficytu będzie więc to, jak państwo będzie finansować swoje wydatki w kolejnych latach i czy rosnące zadłużenie przełoży się na wyższe koszty obsługi długu.

Na razie projekt budżetu zakłada jednocześnie duże wydatki na obronność, ochronę zdrowia i świadczenia społeczne. O tym, jak mocno decyzje z budżetu 2027 roku odczują Polacy, zdecydują jednak nie tylko zapisane w nim kwoty, ale również sytuacja gospodarcza w kolejnych latach.















Opublikuj komentarz