Polska omija problem Cieśniny Ormuz. Dlaczego Orlen i polskie lotniska nie mają problemów z paliwem jak reszta Europy?

Europa coraz mocniej odczuwa skutki napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Problemy z transportem ropy przez Cieśninę Ormuz wywołują chaos na rynku paliwowym, podnoszą ceny i budzą obawy o dostępność surowca. Tymczasem w Polsce sytuacja wygląda znacznie spokojniej. Orlen zapewnia, że dostawy paliw pozostają stabilne, a polskie lotniska nie mają problemów z zaopatrzeniem.

Powód? Polska od kilku lat konsekwentnie budowała system uniezależniający kraj od najbardziej ryzykownych szlaków transportowych.

Polska ropa nie płynie przez Cieśninę Ormuz

Kluczowa różnica polega na trasie dostaw surowca. Orlen oficjalnie podkreśla, że ropa trafiająca do Polski nie korzysta bezpośrednio z transportu przez Cieśninę Ormuz – jedno z najbardziej zapalnych miejsc światowego rynku energetycznego.

Dziś głównym dostawcą ropy do Polski pozostaje Arabia Saudyjska, która odpowiada za niemal połowę importu surowca. Jednak sama logistyka została zorganizowana inaczej niż w wielu krajach Europy Zachodniej.

Saudyjska ropa omija zagrożony szlak

Ropa z Arabii Saudyjskiej transportowana jest specjalnym wewnętrznym rurociągiem Petroline, znanym także jako East-West Pipeline. Instalacja ma około 1200 kilometrów długości i prowadzi ze wschodnich pól naftowych kraju do portu Janbu nad Morzem Czerwonym.

Dzięki temu tankowce nie muszą przepływać przez Cieśninę Ormuz.

To właśnie z portu Janbu surowiec trafia drogą morską do Polski, głównie do Naftoportu w Gdańsku.

Naftoport w Gdańsku stał się strategiczny

Eksperci od bezpieczeństwa energetycznego od lat wskazują, że Naftoport jest dziś jednym z najważniejszych elementów polskiej infrastruktury strategicznej.

To właśnie tam docierają tankowce z:

  • Arabii Saudyjskiej,
  • Norwegii,
  • USA,
  • Afryki Zachodniej,
  • coraz częściej również z Gujany.

Po rozładunku ropa trafia do krajowego systemu rurociągów PERN i dalej do rafinerii.

Polska całkowicie odcięła się od rosyjskiej ropy

Jeszcze kilka lat temu sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Polska była mocno uzależniona od rosyjskiego surowca przesyłanego rurociągiem „Przyjaźń”.

Po agresji Rosji na Ukrainę rozpoczęto jednak gwałtowną dywersyfikację dostaw. Dziś – jak podkreśla Orlen – wszystkie rafinerie grupy w Polsce i Czechach są zaopatrywane wyłącznie w ropę spoza Rosji.

To właśnie ta zmiana sprawia, że obecny kryzys na Bliskim Wschodzie nie sparaliżował polskiego rynku paliwowego.

Lotniska także są bezpieczniejsze niż część Europy

Problemy z paliwem lotniczym zaczynają być coraz bardziej widoczne w niektórych krajach Europy Zachodniej. Szczególnie mocno mówi się o lotniskach uzależnionych od dostaw z rejonu Zatoki Perskiej.

Polskie porty lotnicze pozostają jednak w stabilniejszej sytuacji.

Choć globalne ceny paliwa lotniczego rosną i wpływają na koszty przewoźników, fizycznych braków paliwa w Polsce obecnie się nie przewiduje.

Ceny mogą jednak nadal rosnąć

Brak problemów z dostawami nie oznacza jednak pełnej odporności na światowy kryzys. Polska nadal kupuje ropę po cenach ustalanych na globalnym rynku.

Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się zaostrzał, kierowcy i linie lotnicze mogą odczuwać skutki przede wszystkim przy dystrybutorach oraz podczas zakupu biletów lotniczych. Eksperci podkreślają jednak, że najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo fizycznych dostaw paliw. A pod tym względem Polska znajduje się dziś w znacznie lepszej sytuacji niż jeszcze kilka lat temu.

Opublikuj komentarz