Skażona ropa z Azerbejdżanu. Rumunia wprowadza stan wyjątkowy
Rumuńskie Ministerstwo Energii ogłosiło stan wyjątkowy o charakterze kryzysowym po wykryciu chlorków organicznych w ropie naftowej dostarczonej z Azerbejdżanu. Zanieczyszczenie surowca doprowadziło do wstrzymania dostaw i sięgnięcia po rezerwy strategiczne.
Skażona ropa trafia do terminala w Konstancy
Ropa z Azerbejdżanu, która przypłynęła do Rumunii dwoma tankowcami, została poddana rutynowym badaniom chemicznym. Wyniki ujawniły obecność chlorków organicznych – substancji niepożądanych, mogących uszkodzić infrastrukturę rafineryjną i wpłynąć na jakość paliw. Każdy ze statków miał w ładowniach po 92 tysiące ton surowca.

Rumunia sięga po zapasy strategiczne
Władze Rumunii natychmiast zareagowały: odmówiono rozładunku skażonej ropy i nakazano odesłanie tankowców do portu macierzystego. W efekcie wstrzymano dostawy rurociągiem do największej w kraju rafinerii Petrobrazi, należącej do OMV Petrom.
W obliczu ryzyka zatrzymania pracy rafinerii, OMV Petrom zwrócił się do rządu o udostępnienie 80 tys. ton ropy i 30 tys. ton oleju napędowego z rezerw strategicznych. Zgoda została wydana, ponieważ ogłoszenie stanu wyjątkowego na poziomie kryzysowym umożliwia uwolnienie państwowych zapasów — oczywiście po uprzednim poinformowaniu Komisji Europejskiej.
BP-Azerbejdżan bada źródło zanieczyszczenia
Dostawca surowca, BP-Azerbejdżan, wszczął własne śledztwo. Przeprowadzono testy jakości na stacjach pomiarowych ropociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan, które nie wykazały obecności zanieczyszczeń. Dopiero kontrola zbiorników w tureckim porcie Ceyhan ujawniła ślady chlorków. To właśnie tam ropa mogła zostać skażona.
Koncern paliwowy zapowiada kroki prawne
OMV Petrom zapowiedział, że będzie domagać się odszkodowania za dostarczenie ropy, która nie spełniała norm jakościowych. Straty związane z przestojem w pracy rafinerii i sięgnięciem po rezerwy mogą być znaczne.
Podobna sytuacja miała miejsce w Polsce
Przypadek skażonej ropy nie jest odosobniony. W 2019 roku podobne zanieczyszczenie wykryto w rosyjskiej ropie przesyłanej rurociągiem „Przyjaźń”. Wówczas rafinerie w Gdańsku i Płocku również musiały wstrzymać odbiór surowca.
Sytuacja w Rumunii pokazuje, jak wrażliwa jest infrastruktura energetyczna na jakość dostarczanych surowców i jak poważne mogą być skutki nawet jednorazowego skażenia.












Opublikuj komentarz