Spadek cen ropy. Eksport z Bliskiego Wschodu niemal wrócił do normy
Spadek cen ropy naftowej wyhamował, a notowania surowca ponownie zaczęły rosnąć. Rynek reaguje przede wszystkim na poprawę przepływu ropy z Bliskiego Wschodu. Eksport z regionu jest już bliski poziomu sprzed wojny, a Arabia Saudyjska zwiększa transport surowca rurociągiem omijającym cieśninę Ormuz. Dla kierowców oznacza to ważną zmianę, choć ceny ropy pozostają znacznie wyższe niż na początku roku.
Artykuł w pigułce
- Ropa WTI kosztuje około 89,66 dol. za baryłkę.
- Brent jest wyceniana na około 103,43 dol. za baryłkę.
- 10-dniowa średnia eksportu ropy z Bliskiego Wschodu wzrosła do 17,5 mln baryłek dziennie.
- To około 98 proc. poziomu notowanego przed rozpoczęciem wojny pod koniec lutego.
- Arabia Saudyjska zwiększyła transport ropy rurociągiem Wschód–Zachód, który omija cieśninę Ormuz.
- Rurociągiem płynie obecnie co najmniej 3,5 mln baryłek ropy dziennie.
- Goldman Sachs ocenia, że globalny rynek ropy we wrześniu będzie mniej więcej zrównoważony.
- W USA rosną zapasy ropy i benzyny.
Spadek cen ropy wyhamował
Na rynku ropy widać obecnie zmianę nastrojów. Po wcześniejszej przecenie notowania surowca ponownie rosną. WTI w dostawach na listopad kosztuje około 89,66 dol. za baryłkę, natomiast Brent jest wyceniana na około 103,43 dol.
Jednocześnie sytuacja po stronie podaży zaczyna wyglądać znacznie spokojniej niż w najbardziej napiętym okresie konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Według analityków JPMorgan 10-dniowa średnia eksportu ropy z regionu wzrosła do 17,5 mln baryłek dziennie. To około 98 proc. poziomu notowanego przed rozpoczęciem wojny pod koniec lutego.
Coraz więcej ropy przepływa przez Ormuz
Jednym z najważniejszych czynników wpływających na ceny jest sytuacja w cieśninie Ormuz. Przepływ surowca przez ten strategiczny szlak zwiększył się, co zmniejsza presję na globalny rynek.
„Ceny ropy są niższe ze względu na większe przepływy surowca przez cieśninę Ormuz” – powiedział Saul Kavonic, starszy analityk ds. energii MST Marquee.
Na rynek wpływa również brak dalszej eskalacji działań ze strony Iranu oraz oczekiwanie inwestorów dotyczące potencjalnych ograniczeń eksportu oleju napędowego w USA.
Wcześniej możliwość wprowadzenia takich ograniczeń negatywnie wpływała na nastroje inwestorów. Teraz rynek zakłada, że Waszyngton może wstrzymać się z ich wprowadzeniem.
Arabia Saudyjska omija cieśninę Ormuz
Duże znaczenie dla sytuacji na rynku ma również wznowienie przepływu saudyjskiej ropy rurociągiem Wschód–Zachód.
To ważny szlak, ponieważ pozwala transportować surowiec z pominięciem cieśniny Ormuz. Obecnie rurociągiem płynie co najmniej 3,5 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiada około połowie jego maksymalnej przepustowości.
Zwiększenie eksportu alternatywną trasą ogranicza ryzyko związane z zakłóceniami transportu przez Zatokę Perską. Dla globalnego rynku oznacza to większą dostępność surowca i mniejszą presję na gwałtowne wzrosty cen.
Rynek ropy może być bardziej zrównoważony
Na poprawę sytuacji zwracają uwagę również analitycy Goldman Sachs. W swojej nocie rynkowej ocenili, że globalny rynek ropy naftowej we wrześniu będzie mniej więcej zrównoważony.
To istotna zmiana w porównaniu z okresem, w którym inwestorzy obawiali się ograniczenia podaży i problemów z transportem surowca.
Nie oznacza to jednak, że ropa natychmiast stanieje do poziomów sprzed konfliktu. Na jej cenę wpływa wiele czynników – od wielkości produkcji i eksportu, przez sytuację geopolityczną, aż po zapasy i popyt na paliwa.
W USA rosną zapasy ropy i benzyny
Dodatkowym elementem układanki są dane dotyczące amerykańskich zapasów.
Według danych American Petroleum Institute w ubiegłym tygodniu zapasy ropy w USA zwiększyły się o 1 mln baryłek. W hubie Cushing zapasy wzrosły o kolejne 233 tys. baryłek.
Jeszcze mocniej zwiększyły się zapasy benzyny – o około 3 mln baryłek. Jednocześnie zapasy paliw destylowanych spadły o 286 tys. baryłek.
Wyższe zapasy ropy i benzyny mogą ograniczać presję wzrostową na rynku, ponieważ oznaczają większą dostępność surowca i gotowych paliw w Stanach Zjednoczonych.
Ropa nadal jest znacznie droższa niż na początku roku
Choć w ostatnim czasie obserwowaliśmy spadek cen ropy, nie można mówić o powrocie do niskich notowań. Od początku roku Brent zyskała bowiem niemal 70 proc.
Obecna sytuacja pokazuje więc przede wszystkim korektę po wcześniejszych gwałtownych wzrostach. Rynek otrzymuje sygnały, że przepływ ropy z Bliskiego Wschodu poprawia się, a alternatywne szlaki transportowe zaczynają odgrywać coraz większą rolę.
Dla cen paliw na stacjach kluczowe będzie to, czy poprawa eksportu okaże się trwała. Jeżeli dostawy pozostaną stabilne, a napięcia w regionie nie będą się ponownie nasilać, presja na dalszy wzrost cen ropy może się zmniejszać. Na razie rynek pozostaje jednak bardzo wrażliwy na informacje dotyczące Bliskiego Wschodu i transportu surowca.















Opublikuj komentarz