Zimna Zośka jeszcze nie odpuszcza. Wiadomo, kiedy do Polski wróci prawdziwe ciepło
Maj miał przynieść pierwsze oznaki lata, tymczasem wielu Polaków znów wyciągnęło cieplejsze kurtki. Chłód, deszcz, silniejszy wiatr i temperatury znacznie poniżej normy to efekt zjawiska znanego jako Zimna Zośka. Choć dla meteorologów to dobrze znany epizod pogodowy, dla ogrodników i działkowców od lat pozostaje jednym z najważniejszych momentów wiosny. Tegoroczna Zimna Zośka wyjątkowo mocno zaznaczyła swoją obecność, ale najnowsze prognozy pokazują już wyraźny zwrot w pogodzie.
Czym właściwie jest Zimna Zośka?
Zimna Zośka to ludowe określenie ochłodzenia przypadającego zwykle w połowie maja, którego kulminacja przypada 15 maja – w dzień imienin Zofii. Zjawisko jest związane z napływem chłodnego, polarnego powietrza nad Europę Środkową.
Od dziesięcioleci Zimna Zośka funkcjonuje w polskiej tradycji razem z tzw. Zimnymi Ogrodnikami. Według ludowych obserwacji właśnie do połowy maja istnieje największe ryzyko nocnych przymrozków, które mogą uszkodzić rośliny i uprawy.
Dlatego wielu ogrodników do dziś czeka z sadzeniem pomidorów, ogórków czy kwiatów balkonowych właśnie do momentu, aż minie Zimna Zośka.
Tegoroczna Zimna Zośka przyniosła chłód i deszcz
Obecna sytuacja pogodowa idealnie wpisuje się w charakter tego zjawiska. W wielu regionach Polski temperatury spadły do zaledwie 10–15 stopni, a przez kraj przechodzą opady deszczu, lokalne burze i silniejszy wiatr.
Co więcej, temperatura odczuwalna miejscami okazuje się jeszcze niższa. Szczególnie chłodno zrobiło się rano i wieczorami, kiedy termometry lokalnie pokazywały wartości jednocyfrowe.
Synoptycy podkreślają, że podobne ochłodzenia w maju nie są niczym niezwykłym. Problem polega jednak na tym, że po bardzo ciepłym początku wiosny wiele osób zdążyło już przyzwyczaić się do niemal letnich warunków.
Kiedy zakończy się Zimna Zośka?
Najważniejsza wiadomość jest taka, że obecne ochłodzenie nie pozostanie z nami długo. Według najnowszych prognoz poprawa pogody rozpocznie się już wraz z początkiem przyszłego tygodnia.
Najpierw temperatury zaczną stopniowo wracać w okolice 18–20 stopni, a pod koniec maja czeka nas prawdziwy pogodowy zwrot. Do Polski napłynie gorące powietrze z południa Europy.
Meteorolodzy przewidują, że w ostatnim tygodniu maja termometry mogą wskazać nawet 25–30 stopni w cieniu.
To oznacza definitywny koniec tegorocznej Zimnej Zośki.
Polska przejdzie od chłodu do niemal tropikalnej pogody
Najciekawsze jest jednak to, jak gwałtowna może okazać się zmiana. Jeszcze teraz wielu Polaków narzeka na zimno i deszcz, a już za kilkanaście dni możliwa będzie niemal tropikalna aura.
Wysokim temperaturom mają towarzyszyć:
- duża wilgotność powietrza,
- parne noce,
- gwałtowne burze,
- przelotne ulewy.
W praktyce temperatura odczuwalna może być znacznie wyższa od tej pokazywanej przez termometry.
Zimna Zośka nadal ma ogromne znaczenie dla ogrodników
Choć dziś o pogodzie decydują nowoczesne modele meteorologiczne i dane satelitarne, Zimna Zośka nadal pozostaje ważnym symbolem dla osób zajmujących się uprawą roślin.
Wielu działkowców i właścicieli ogrodów nadal kieruje się starą zasadą, by z sadzeniem najbardziej wrażliwych roślin poczekać właśnie do połowy maja.
I trzeba przyznać, że tegoroczna aura ponownie pokazała, że ludowe obserwacje pogody często mają sporo wspólnego z rzeczywistością.
Końcówka maja może przynieść pierwsze upały
Jeśli obecne prognozy się sprawdzą, ostatnie dni maja mogą przynieść jedne z najwyższych temperatur od początku roku. Synoptycy nie wykluczają nawet lokalnych upałów.
To oznacza, że Polska bardzo szybko przejdzie od typowo wiosennego chłodu do pogody przypominającej środek lata.
Dla wielu osób będzie to dobra wiadomość, choć eksperci przypominają, że tak dynamiczne zmiany temperatur mogą być obciążające dla organizmu – szczególnie dla seniorów, dzieci i osób mających problemy z układem krążenia.












Opublikuj komentarz